Publikacje Mikołaja Krasnodębskiego
  Ochrona osób w edukacji plastycznej i arteterapii Tomasza Rudowskiego
 

Mikołaj Krasnodębski

 

 

 

 

 

 

OCHRONA OSÓB W EDUKACJI I TERAPII PLASTYCZNEJ

TOMASZA RUDOWSKIEGO

  

 

"Cogitatus. Collegium Varsoviense" 5/ 2008, s. 132-145; [przedruk] Wprowadzenie, w: T. Rudowski, Studia nad arteterapią w ujęciu aksjologiczno-psychologicznym, Warszawa 2009, s. 7-27.

 

 

 

 

            1. Wprowadzenie

            Przedzałożenia filozoficzne w publikacjach Tomasza Rudowskiego nie ograniczają się do jednej szkoły, czy kierunku współczesnej filozofii. Mają one kompilacyjny, a zarazem otwarty charakter. Rudowski, bowiem w swoich pracach odwołuje się do Heraklita, Platona, Arystotelesa, Kanta, Hegla, neopozytywizmu, egzystencjalizmu, hermeneutyki, filozofii Junga oraz fenomenologii, a ostatnio nawet do filozofii realistycznej w postaci tomizmu konsekwentnego Mieczysława Gogacza. W filozofii próbuje on znaleźć odpowiedź na wiele pytań, które stanowią przedzałożenia filozoficzne jego edukacji i terapii plastycznej.

Filozofia dostarcza odpowiedzi na wiele aktualnych wciąż kwestii. Kim jest człowiek? Czy w jego bytowości zapisana jest relacja to transcendencji? Czy człowiek jest istotą duchową, czy tylko cielesną? Czym jest wartość? To nieliczne z pytań z zakresu antropologii filozoficznej, etyki i aksjologii, które stawia Prof. Tomasz Rudowski. Stanowią one punkt wyjścia jego rozważań.

            W jego licznych pracach można zaobserwować wyraźną ewolucję, od materializmu poprzez idealizm niemiecki i fenomenologię do ujęć realistycznych. Wydaje się, że Rudowski wciąż poszukuje prawdy o rzeczywistości, dystansując dogmatyzm i ujęcia statyczne, w których dominuje jednostronne ujęcie rzeczywistości. Świadczy to o otwartości intelektualnej tego autora. Na uwagę zasługuje nowatorski zwrot Prof. Rudowskiego, który w ostatniej ze swoich prac sięgając do filozofii realistycznej, wskazuje że człowiek to nie tylko ciało i uczucia, ale także dusza, a więc intelekt i dusza. Człowieka też nie jest wyłącznie samą duszą lub duchem, jak życzyłby sobie tego Platon i idealiści (M. Krasnodębski 2004; 2005, s. 11-15). Twórca arteterapii zadaje sobie z tego sprawę odrzucając skrajne stanowiska w filozofii człowieka i przyjmując stanowisko pośrednie.

W konsekwencji edukacja i terapia plastyczna Rudowskiego ma humanistyczny wymiar, postulujący rozwój i ochronę osoby ludzkiej. Można wobec tego zastanowić się: czy twórczość T. Rudowskiego można uzgodnić z założeniami etyki chronienia osób M. Gogacza? Czy arteterapia chroni osoby? Czy jest więc postacią etyki chronienia osób? Problematyce tej poświęcę niniejszy artykuł.

Etyka chronienia osób (M. Gogacz 1991; 1995) powstała w połowie lat 90-tych XX wieku jako wynik badań historyka filozofii M. Gogacza nad średniowiecznymi tekstami Tomasza z Akwinu, oraz filozofów współczesnych. Następnie w formie wykładów akademickich została sformułowana podczas zajęć z etyki w WAT i ATK (obecny UKSW). Odtąd cieszy się dużym uznaniem i zainteresowaniem. Rozwijają ją uczniowie Gogacza wykazując, że ma ona zastosowanie na płaszczyźnie etyki zawodowej (A. Andrzejuk 1998; 2000) oraz w profilaktyce uzależnień (K. A. Wojcieszek 2005). Zaś jej związek z celowością wychowania omówił w swojej rozprawie doktorskiej Sławomir Sobczak (2000).

           

2.      Filozoficzne przedzałożenia edukacji i terapii plastycznej Tomasza Rudowskiego

            Według pozytywistycznej koncepcji filozofii, filozofia winna dokonywać syntezy dorobku nauk szczegółowych. Autor niniejszej pracy nie jest przedstawicielem tego rodzaju rozumienia, ponieważ przez filozofię, za M. Gogaczem, rozumie naukę identyfikującą pryncypia bytu, czyli te elementy, bez których byt nie byłby bytem (por. M. Gogacz, 1987, s. 163). Takie ujęcie badań w pracach T. Rudowskiego powoduje, że filozof o orientacji realistycznej nie może uogólniać tez przedstawionych w twórczości tego autora, lecz jedynie wskazać na sposób rozumienia poszczególnych zagadnień należących do przedmiotu badawczego filozofii. Ponadto filozoficzne przedzałożenia w twórczości Rudowskiego są na tyle bogate i różnorodne, że nie sposób ich unifikować, tak jak nie należy utożsamiać idealizmu z realizmem filozoficznym.

Do najważniejszych należą następujące zagadnienia: 1) percepcji poznawczej i wartości estetycznych, 2) odpowiedzialności twórcy, 3) człowiek w obliczu cierpienia i lęku, 4) lecznicze zadanie arteterapii. 

 

2.1. Zagadnienie percepcji poznawczej i wartości estetycznych

Rudowski osadza zagadnienie percepcji poznawczej w filozofii Kanta, wskazując tym samym, że istota rzeczy sama w sobie jest niepoznawalna oraz w fenomenologii R. Ingardena i jego uczennicy – M. Gołaszewskiej (T. Rudowski, 2001; 2004; 2007). Oznacza to w konsekwencji zanegowanie realistycznej teorii poznania, według której rzeczywistość jest poznawalna, a ponadto sama informuje nasze władze zmysłowo-umysłowe o swojej zawartości. Zanegowanie realizmu w teorii poznania oznacza opowiedzenie się za idealizmem, który zdaniem K. Ajdukiewicza na płaszczyźnie filozofii poznania polega na tym, że nasze myślenie jest pierwsze od rzeczywistości (por. K. Ajdukiewicz, 2004, s. 55-62; 81-93). Jeżeli myślenie człowieka jest pierwsze od rzeczywistości, wówczas oznacza to, że myślenie tworzy rzeczywistość. Wniosek ten wydaje się potwierdzać, przytoczony przez autora Wybranych zagadnienień współczesnej edukacji plastycznej, Kant, który uważa, że „człowiek widzi rzeczy nie takimi, jakie są, ale takimi, jaki on jest, tj. jakie chce bądź spodziewa się widzieć” (T. Rudowski 2001, s. 44; zob. również: I. Kant, 1964).

Kantowska teoria poznania nosi nazwę teorii reditio (powrót). Teoria reditio zakłada krążenie pryncypiów i ujęć tych pryncypiów pomiędzy bytem poznającym a poznawanym. Pryncypium jest zawsze realnym elementem bytu (istnienie, istota, forma, materia), zaś ujęcie tych pryncypiów ma charakter pojęciowy. Dlatego też w teorii reditio utożsamia się to, co realne z tym, co jest pojęciem oraz przyczynę ze skutkiem. Sprowadza to procesu percepcji poznawczej do idealizmu poznawczego. Konsekwencją przyjęcia w teorii poznania reditio jest przekonanie, że istnieją tylko wytwory wyobraźni i intelektu (M. Gogacz, 1995b, s. 32), zaś samo poznanie sprowadza się do obszaru władz zmysłowych człowieka, szczególnie do vis cogitativa, czyli „władzy konkretnej oceny”, co ma miejsce w propozycji Tomasza Rudowskiego.

Fenomenologia z kolei bada bezpośrednie doświadczenie istoty rzeczy, czyli to, co się jawi w doświadczeniu ejdetycznym. Zdaniem R. Ingardena w doświadczeniu ejdetycznym nasza „czysta świadomość” doznaje, czy poznaje, czym jest istota rzeczy. Doświadczenie ejdetyczne wymaga od nas „wzięcia w nawias” całej wiedzy na temat rzeczywistości, a nawet wiedzy filozoficznej oraz pryncypiów realnego bytu. W nawias bierze się więc istnienie i realności. Należy jednak pamiętać, że fakt realności, a w konsekwencji istnienia bytu jest najistotniejszy w bytowaniu jak również w poznaniu. I tak, byt, by posiadał cechy duchowe, psychiczne i fizyczne musi być realny, ponieważ realność powoduje to, że nie jest on fikcją. Ponadto dzięki realności, która wskazuje na istnienie, byt ten możemy poznać. Zatem istnienie na swoje konsekwencje na płaszczyźnie bytowej i poznawczej.

Według R. Ingardena (1973) człowiek tworzy wartości poprzez odnoszenie się do idealnych wzorów. Wzorów tych – co zauważa Rudowski – można szukać w świecie sztuki. Człowiek tworzy wartość, bo jest twórcą. W dziełach człowieka widać to, co nieprzemijalne, w przeciwieństwie do samego człowieka, który przemija. Środkiem zaradczym na taką wizję człowieka jest skierowanie go na płaszczyznę działań i przeżyć estetycznych. Przeżycie estetyczne jest podstawowym źródłem wartości estetycznych (por. R. Ingarden, 1970; 1976; J. Gałecki, 1962; W. Tatarkiewicz, 1975). Wartość estetyczna do końca XIX w. wiązała się z zachwytem nad poznanym dziełem sztuki i była wiązana z własnością rzeczy, z jej harmonią. Możemy zatem powiedzieć, że wartość estetyczna była wiązana z przedmiotem poznawanym. Współczesne rozumienie wartości estetycznych kieruje to rozumienie na płaszczyznę podmiotową – wartość estetyczna to nasz odbiór dzieła sztuki, to nasze wewnętrzne przeżycie (stąd w sztuce pojawiają się formy, które w ujęciu klasycznym nie zasługiwałyby na miano sztuki, lecz z powodu, że wzbudzają w odbiorcy jakiś zespół wrażeń estetycznych, są do nich zaliczane). Dlatego T. Rudowski pisze, że jeżeli nie będzie wzruszenia estetycznego, wówczas dzieło sztuki nie będzie dziełem sztuki, mimo że nim jest (2001; 2004).

Niewątpliwie sztuka wychowuje człowieka. „Sztuka – pisze Rudowski – staje się narzędziem ogólnego kształtowania człowieka, a także jego otoczenia w poczuciu harmonii, prawdy i dobra. Ponieważ celem wychowania (w tym terapii przez sztukę) jest człowiek kształtowany przez w warunkach swobodnych, pełnych zaufania ze strony otoczenia (nauczycieli, terapeutów), mamy prawo mieć nadzieję, że nastąpi jego rozwój i kształtowanie w nim właściwych motywacji do działań i zainteresowań w harmonijnym związku z doświadczeniem własnego ‘ja’. Podczas percepcji, w sytuacjach trudnych, pełnych napięć i problemów jednostka doznaje – przykładowo w zaciszu pracowni – wzruszeń oraz innych pozytywnych uczuć. Jednostka uwalnia się od ich stopnia nasilenia, nadając swoim cechom zachowań inny wymiar, bardziej optymistyczny, wzmacniający poczucie własnej wartości (2007, s. 90).

Należy dodać za A. B. Stępniem, że percepcja estetyczna jest „zainspirowana niejako ‘emocją wstępną’ oraz w swej funkcji poznawczej podporządkowana naczelnej funkcji przeżycia estetycznego, którą jest nie poznanie teoretyczne, lecz wydobycie i ujawnienie w pełni ‘wirtualności’ estetycznej danego przedmiotu i nasycenie się nią. Mimo to percepcja estetyczna stanowi źródłowy kontakt z wartością estetyczną. Wszelkie zabiegi czysto teoretyczne muszą ją wziąć pod uwagę, muszę do niej się odwołać” (A. B. Stępień, 1980, s. 38-39).

Można postawić wobec Tomasza Rudowskiego zarzut opierania się na idealistycznych koncepcjach poznania, jednak na jego usprawiedliwienie należy powiedzieć, że wymusza to na nim współczesna koncepcja wartości estetycznych.

 

            2.2. Zagadnienie odpowiedzialności w sztuce

Rudowski podkreśla, że „odpowiedzialność nie należy do prywatności twórcy” (T. Rudowski 2001, s. 96). Odpowiedzialność wiąże się z odpowiedzialnością moralną człowieka, który podmiotuje swoje działania. Jest zatem – jak wskazuje M. Gogacz (1993, s. 124-128) – związana z normami moralnymi oraz intelektem, który je określa. Zatem twórca odpowiedzialny za swoje działania artystyczne winien wskazywać na zasadę ochrony człowieka, chronić relacje przy pomocy, których łączy się z ludźmi (miłość, otwartość, zaufanie, prawdomówność, czynienie dobra), życie i zdrowie, ponieważ sztuka powinna chronić a nie niszczyć, czy deprawować człowieka. Na podobnym stanowisku stoi grecka paideia, w której Platon i Arystoteles przestrzegają, by właściwie dobierać treści artystyczne, tak by nie demoralizowały młodzieży. Sztuka bowiem ma służyć człowiekowi i jego rozwojowi ku dobru.

 

2.3. Człowiek w obliczu cierpienia i lęku

W pracy pt. Czego obawiają się studenci? T. Rudowski podejmuje problematykę ludzkiego cierpienia i lęku (2005). Można pogratulować prof. Rudowskiemu doskonałej intuicji filozoficznej, która wyrażając jego troskę i zakłopotanie o osobę ludzką, dociera do miary jej egzystencji. W antropologii filozoficznej, badającej bytową zawartość człowieka, porusza się także aspekt ludzkiego cierpienia i lęku. Zagadnienia te są obecne w pracach: S. Kierkegaarda, M. Heideggera, M. Schelera, M. Bubera, E. Lévinasa, J. Tischnera, K. Wojtyły, R. Darowskiego i M. Gogacza, S. Szarego. Jest przedmiotem zainteresowania filozofii współczesnej, ale zapewne należy do odwiecznych doświadczeń i spekulacji człowieka.

W swoich badaniach Rudowski odwołuje się do metody introspekcji wypracowanej przez M. Kreutza, przedstawiciela szkoły lwowsko-warszawskiej, ucznia wybitnego filozofa i psychologa, profesora Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie – K. Twardowskiego. T. Rudowski wykazuje, że zaproponowane przez K. Horney sposoby radzenia sobie z lękiem pozostawiają wiele do życzenia. Pisze, że „posługiwanie się mechanizmami obronnymi zwykle prowadzi do myślenia i wyobrażeń o przeszłości. Trzeba jednak pamiętać, że te rodzaje czynności umysłowych jedynie służą rozładowaniu i redukcji lęków bądź niepokoju” (T. Rudowski 2005, s. 17). Wydaje się, że opanowanie ich za pomocą mechanizmów obronnych nie rozwiązuje samego ich przedmiotu. Jest załagodzeniem problemu, a nie jego rozwiązaniem. Zaś za A. Kępińskim wskazuje na miłość jako remedium na lęk i rozpacz (tamże, s. 18-20). Ten psychiatra, więzień obozu w Mirandola de Ebro, uważa, że „trzeba przemóc w sobie własny niepokój i wyjść na spotkanie przyszłości” (tamże, s. 16. Por. T. Stankiewicz, 2007). Koresponduje to z poglądami M. Gogacza (1983, s. 151-182; 1985a; 1999. Por. A. Andrzejuk 2007; K. A. Wojcieszek, 2005).

            T. Rudowski wskazuje na znacznie medytacji (2005, s. 54-56) oraz kontemplacji (2007, s. 160) w terapii lęków oraz twórczości plastycznej. Nie doprecyzowuje jednak, jaką medytacje ma na myśli. Czy jest to na przykład medytacja chrześcijańska, czy buddyjska? Nie zależnie od tego, medytacja zdaniem prof. Rudowskiego ma prowadzić do metanoi, wywoływać zmianę dotychczasowych szkodliwych powiązań, prowadzić do osób, ich miłości i nadziei. Zalecana przez autora twórczość plastyczna (2005, s. 49), w swoich funkcjach: terapeutycznej, kreacyjnej i utylitarnej (tamże, s. 24-25), podkreśla ponadto duchowo-cielesny wymiar człowieka. 

            Trudno nie zgodzić się z wnioskami twórcy artetearpii. Współczesny człowiek żyjący w „społeczeństwie ryzyka” (tamże, s. 7) już od najmłodszych lat jest skonfrontowany z sytuacjami lękowymi, obawami, procesem rozpaczy. Ich źródła to: dramatyczna sytuacja w szkole, bezrobocie, bieda, brak relacji osobowych w rodzinie, brak opieki, samotność, etc. (tamże, s. 30-36). Stąd słuszny apel autora pracy skierowany do polityków, pracowników opieki społecznej, Kościoła, by zatroszczyli się o dobro wspólne, a w konsekwencji o zdrowie psychiczne społeczeństwa (tamże, s. 36-37). Z tego punktu widzenia oczywiste jest odniesienie się T. Rudowskiego do osoby Jana Pawła II. W tekstach i wypowiedziach tego profesora etyki wiele miejsca jest poświęcone problematyce lęku i cierpienia. Zaś słynne: „nie lękajcie się” urosło do miary symbolu. Także postawa osobista Ojca Świętego w ostatnich latach życia była żywym wykładem heroizmu i walki z cierpieniem.

Jak więc bronić się przed lekiem? Zapewne jest wiele metod i sposobów. O ile odnoszą się do miłości i nadziei, to można polecić je jako właściwe. W ich terapii niezastąpiona jest też twórczość plastyczna. Jest ona pomostem pomiędzy cierpieniem i lękiem a nadzieją i dobrem.

 

2.4. Lecznicze zadanie arteterapii

Ateterapia to „całokształt działań artystyczno-estetycznych w bardzo licznych uwarunkowaniach (procedurach) psycho-socjo-pedagogicznych skoncentrowanych na zdrowieniu pacjenta bądź ‘podopiecznego’” (T. Rudowski 2007, s. 7). Jej celem nie jest więc tworzenie dzieł sztuki, czyli dzieł posiadających określone wartości artystyczno-estetyczne, ale terapia pacjenta, która polega na przywróceniu mu wiary w życie i w jego sens. Atreterapia pozwala człowiekowi doświadczyć i poznać samego siebie (tamże, s. 105) i w konsekwencji odzyskać utraconą równowagę psychiczną i moralną (tamże, s. 126). Edukacja plastyczna i terapia plastyczna Rudowskiego jest „lekiem na zbolałą duszę” (tamże, s. 168) i jako taka nawiązuje do klasycznej paidei Sokratesa i Platona, która uczy jak poznać samego siebie – gnothi se auton, panować nad swoim charakterem, oraz doskonale ukształtować intelekt i wolę człowieka (W. Jaeger, 2001; M. Krasnodębski 2008).

Trudno nie zgodzić się z opinią T. Rudowskiego, że edukacja plastyczna w Polsce jest wciąż niedoceniana i spychana ma margines zajęć szkolnych. Za ten stan odpowiada głównie złe przygotowanie nauczycieli tego przedmiotu oraz przekonanie, że twórczość plastyczna wymaga szczególnych uzdolnień artystycznych (T. Rudowski 1988; 1994). Twórca arteterapii polemizuje z tym stanowiskiem, uznając, że terapia plastyczna jest w dla wszystkich, dlatego wystarczą motywację oraz podstawowe materiały i przybory plastyczne (T. Rudowski 2007, s. 187-205). Jak argumentuje, twórczość plastyczna jest nośnikiem wielu wartości duchowych, które wpływają na „podopiecznego”- twórcę otwierając go na prawdę, dobro i piękno. Arteterapia pozwala bowiem dokonać oczyszczenia (katharsis, por. T. Rudowski 2007, s. 89), co może zaowocować zmianą dotychczasowej drogi życia (metanoia).

Wydaje się, więc, iż terapia plastyczna ma za zadanie nauczyć wolności człowieka w podejmowaniu decyzji i wyboru. Wyzwala człowieka z jego lęków egzystencjalnych oraz z nałogów, a przynajmniej je łagodzi i pozwala, by były do zniesienia. Jednak T. Rudowski nie rozumie wolności jako zgody na wszystko, gdyż wiąże ją z prawdą i dobrem o człowieku, co sytuuje poglądy Rudowskiego w filozofii klasycznej i realistycznej.

 

3.      Etyka chronienia osób Mieczysława Gogacza

Etykę stanowi ustalenie, które działania ludzkie chronią dobro człowieka zgodnie z prawdą o nim. Kluczowym problemem jest ustalenie jak rozumieć dobro i prawdę. Gogacz wyróżnia trzy ujęcia prawdy. Pierwsze, to zgodność ludzkiego poznania z przedmiotem, który poznajemy (prawda w ujęciu poznawczym). Drugie to zgodność zdań, które formułujemy w postaci logicznego wynikania (prawda w ujęciu logicznym). Trzeci – prawda bytowa (metafizyczna). Wyraża się w otwartości na otaczającą człowieka rzeczywistość, na towarzyszące go osoby. Dobro – zdaniem twórcy etyki chronienia osób – dzieli się na dobro fizyczne, moralne i bytowe. Dobro bytowe głosi, że człowiek jest dobry z faktu, że jest, że istnieje. Nie jest ono tożsame z dobrem w sensie moralnym. Dobro moralne wiąże się z rozumną naturą człowieka, która zdaniem Gogacza jest podstawą ludzkiego działania. Zaś dobro w znaczeniu fizycznym wyraża się w posiadaniu przez człowieka właściwych mu cech fizycznych i psychicznych, oraz prawidłowym ich funkcjonowaniu. I tak na przykład dobrem w sensie fizycznym jest posiadanie wzroku, jak również właściwe jego działanie, co nazywamy zdrowiem. Zatem dobrem fizycznym nie są jakieś drogocenne, czy pożądane społecznie przedmioty, czy pozycja wynikająca z ich posiadania.

Etyka zatem to nauka o normach moralnego działania, zaś moralne działanie to ochrona dobra osób zgodnie z prawdą o nich (M. Gogacz, 1995a, s. 61). Powyższe określenie etyki nazywamy etyką ogólną w odróżnieniu od etyki szczegółowej, której przedmiotem jest ochrona osób i działań na płaszczyźnie zawodowej np. etyka nauczyciela, przedsiębiorcy, dziennikarza, itp.

 

            3.1. Co należy chronić?

            Zdaniem Mieczysława Gogacza ochronie podlega cała struktura bytowa człowieka. Przede wszystkim akt istnienia, który zapoczątkowuje i rozwija osobę ludzką w jej duchowym i materialnym wymiarze. Na poziomie duchowym M. Gogacz formułuje zalecenie ochrony intelektu i woli, czyli sfery poznawczej i pożądawczej (dążeniowej) człowieka. Następnie na poziomie materialnym upomina się o ochronę ludzkiego ciała, psychiki i uczuć (pożądanie zmysłowe). Co w konsekwencji rozszerza jego propozycję do tego, co łączy ludzi (osobowe relacje) jak i do tego, co człowiek wytwarza (kultura). Gogacz wyróżnia trzy osobowe relacje: relację miłości, wiary i nadziei, które podlegają ochronie osób, które je podmiotują.

            Wiara (osobowa relacja wiary) jest wyzwoloną przez prawdę (jako wła­ściwość bytu) relacją osobową, która pozwala z zaufaniem (zaufanie to jest zawsze ro­zumne, ponieważ jest wsparte na mądrości) powie­rzyć się osobom i uznać za prawdziwe ich propozy­cje i życzenia. Wiara jest, więc umocnieniem w prawdzie i zawierzeniem w prawdzie. Jest rozumnym skierowaniem się intelektu człowieka do wybranych osób.

            Nadzieja (osobowa relacja nadziei) - rela­cja ta jest wsparta na właściwości dobra, polega na trwaniu w powiązaniu z drugim bytem w miłości i wierze. Trwanie przy osobach określa M. Gogacz mianem osobowej relacji nadziei, co dystansuje potoczne rozumienie nadziei jako marzenia, które w pewnych okolicznościach może nastąpić.

Oprócz osobowej relacji wiary i nadziei należy jeszcze wskazać na relację miłości, która jest bezinteresowną troską o dobro drugiej osoby. Jest życzliwością. Miłość może mieć kilka poziomów (odmian) w zależności od rodzaju tej życzliwości, czy troski. Raz jest bezinteresowna (caritas), raz jest przyjaźnią, czyli powiązaniem stałym (amicitia), bądź potrzebą obecności (amor) - jest to taka miłość, która sprawia cierpienie, gdy zabraknie osoby kochanej. Cechą tej miłości jest tęsknota. Amor jest typowo ludzka, najczęściej się z nią spotykamy. Możemy również mówić, o miłości typu agape, która kieruje na powiązania transcendentalne. Osobowe relacje są więc podstawą humanizmu i religii.

            Ochronie podlegają też dzieła kultury, które mają wychowywać uczucia, ucząc je, sprawności zachowania dystansu w pożądaniu zmysłowym i zwrócenia się do sądu intelektu i namysłu woli, które nakierowują byt na dobro i prawdę.

 

3.2. Normy etyki chronienia osób

            Przedmiotem etyki jest ochrona osób, a żeby jednak mogła ona funkcjonować, potrzebne są normy, które określają zasady tej ochrony, zgodne z prawdą i dobrem. Twórca etyki chronienia wyróżnia trzy normy chroniące byty: 1) sumienie, 2) kontemplacja i 3) mądrość (M. Gogacz, 1995, s. 67-68).

Sumienie jest sądem intelektu i skierowaniem się woli do ukazanego przez intelekt bytu. Jednak samo sumienie nie wystarcza, ponieważ może ono nieprawidłowo oceniać zastaną rzeczywistość[1]. Dlatego zatrzymanie się przy podejmowaniu decyzji na tym poziomie, bez odniesienia do kontemplacji i mądrości, może być przyczyną wyboru niszczącego człowieka. Czyn moralny potrzebuje bowiem obiektywizacji i konfrontacji swojego wyboru z dobrem i prawdą. Kontemplacja jest zachwytem nad postrzeganym człowiekiem, nad osobowymi relacjami, które nas łączą z tym bytem, nad dobrem, którym jest ten byt. Zachwyt ten, ma charakter intelektualny, nie jest jednak tym poznaniem, które „pomaga intelektowi w spokojnym sprawdzeniu powiązań między prawdą i dobrem jako skutkiem i przyczyną, i jest zarazem poznaniem, które uwyraźnia relacje osobowe” (M. Gogacz 1995a, s. 13). Funkcję tą spełnia trzecia i ostatnia norma etyki chronienia - mądrość. Mądrość jest umiejętnością równoczesnego uchwycenia dobra i prawdy o bycie. Mądrość więc, ukazana w etyce jako norma moralna, jest wprost ujmowaniem w osobach prawdy jako przejawu istnienia osób, jest zarazem rozpoznaniem jakie dobre skutki wywoła ta przyczyna, która jest prawdą, przejawiającą istnienie osoby.

            „Etyka chronienia osób zaleca kształcenie i wychowanie mądrości. Wychowanie i kształcenie dotyczą intelektu. To kształcenie i wychowywanie polega na tym, by nie uczyć motywowania intelektu wyobrażeniami i uczuciami, lecz właśnie prawdą i dobrze rozpoznanym dobrem” (M. Gogacz 1995a, s. 12). Rozpoznanie to - zdaniem Mieczysława Gogacza polega właśnie na znalezieniu właściwej przyczyny dla odpowiadającego jej skutku.

Etyka nierozerwalnie wiąże się z aksjologią. Można wyróżnić wiele koncepcji wartości, w zależności od antropologicznej wizji człowieka, którą przyjmiemy w punkcie wyjścia (M. Gogacz 1995b; S. Kamiński, 1989, s. 293-306). W realistycznej etyce chronienia osób uważa się, że wartością jest trwaniem relacji osobowych oraz wynikających z tego skutków. Takie rozumienie wartości dystansuje współczesne, często konsumpcyjne pojmowanie tego, co jest ważne. Podkreśla znaczenie teorii osobowych relacji, wykazując, że świat „wytworów” (tzn. przedmiotów), nie może zastąpić człowieka. Wytwory nie podtrzymują i nie są skutkiem relacji osobowych. To właśnie wartości są skutkiem trwania relacji osobowych. Aby uzyskać to trwanie, trzeba samą relację chroniącą człowieka podtrzymywać działaniami intelektu i woli. Wtedy ta relacja trwa. Jej trwanie jest czymś cennym, jest przekonującym człowieka celem, zadaniem. Wartości nie są bytami idealnymi, nie są wobec nas czymś zewnętrznym, nie są też własnościami człowieka, ponieważ to człowiek je podmiotuje. Są trwaniem podstawowych relacji osobowych: miłości, wiary, nadziei, rozpoznawanych przez nas i akceptowanych.

 

            3.3. Stosunek etyki chronienia osób do innych odmian współczesnej etyki

Etyka ochrony osób nie jest formą eudajmonizmu, chociaż Gogacz jest zgodny z Arystotelesem, że celem człowieka jest szczęście. Jego etyka nie jest też postacią etyki deontonomistycznej, która opiera się na powinności (Kant). Normy chroniące osoby nie wynikają z imperatywu kategorycznego lub innego prawa, również nadanego człowiekowi przez Boga. Jej podstawą jest sumienie, kontemplacja i mądrość, które mają oparcie w rozumnej naturze człowieka. Jak przekonuje M. Gogacz sumienie nawet właściwie ukształtowane, nie wystarcza do podjęcia moralnej ochrony osób. Samo nie jest wystarczającą normą moralną. Należy dodać, że etyka chronienia osób nie jest też formą teologii moralnej, czy jakąkolwiek innej nauki teologicznej, ponieważ jej normy postępowania są niezależne od Objawienia. Wynikają z rozumnego kontaktu z rzeczywistością, mają więc filozoficzny charakter. Utożsamienie etyki z prawem spowodowało – zdaniem Gogacza -  przekształcenie etyki normatywnej w etykę sytuacyjną, w której nie określa się zasad postępowania wyznaczonych przez naturę bytu, lecz wskazuje się na zmienne warunki życia i sytuację społeczną (M. Ossowska 1947). Wprowadza to niebezpieczeństwo relatywizowania norm potępowania. Etyka chronienia osób krytykuje zatem etykę sytuacyjną.

 

4.      Próba porównania stanowisk

Jak wiadomo przedzałożenia filozoficzne w teorii wychowania dzieli się na idealistyczne i realistyczne (M. Krasnodębski 2006, s. 45-64). Prof. Rudowski sięga zarówno do idealizmu, jak i realizmu. Wydaje się, że mimo zapożyczeń z pierwszego nurtu (szczególnie w teorii poznania) intuicyjnie zbliża się on do realizmu, co wyraźnie widać w jego arteterapii.

Współczesne ujęcie wartości zmusza Rudowskiego do skupienia się na zagadnieniu percepcji poznawczej dzieła sztuki, dystansując tym samym analizę samego bytu ludzkiego i jego natury jako twórcy i adresata kultury ujętej w sensie artystycznym (T. Rudowski 2004). Nie należy jednak zapominać, że antropologia filozoficzna, wynika z wcześniej przyjętej wizji rzeczywistości (którą bada filozofia bytu, czyli metafizyka), która leży u podstaw wychowania i edukacji nie tylko plastycznej.

Z ujęcia obu autorów przebija się troska o osobę i jej dobro. Stąd problematyka lęku i cierpienia człowieka. Prof. Gogacz uważa, że można popaść w rozpacz, ale nie należy się jej poddać. Jego zdaniem, rozpacz to przeżycie, które „ze względu na cel lub skutek, do którego proces ten prowadzi, można go nazwać rozpadem życia emocjonalnego (M. Gogacz 1985a, s. 81). Rozpad ten ma miejsce w obrębie emocji człowieka. Jego źródeł autor Ciemnej nocy miłości dopatruje się w rozbiciu związku między życiem intelektualnym i emocjonalnym. Te rozbicie musiało dokonać przeżycie, którego człowiek nie może zrozumieć i zobiektywizować, a które stało się jedyną treścią wpływającą na emocje. Pisze, że winno się w rozpaczy „budować nadzieję” i zaleca, by szukać w rozpaczy, która jest „dość jednolitym procesem wewnętrznej zagłady (...), słabych miejsc, które wzmacniając dobrem, moglibyśmy uczynić początkiem drogi do nadziei”, (…). I dodaje, że „stopnie narastania nadziei są bowiem stopniami przezwyciężania rozpaczy” (M. Gogacz 1985a, s. 114). Należy dopowiedzieć, że nadzieja ta to osobowa relacja, która wyraża się troską o dobro drugiej osoby. Nie powinno się mylić jej z uczuciem, które jest zareagowaniem na wyobrażenie dobra lub zła fizycznego oraz z marzeniem, co podkreśla W. Tatarkiewicz.

Proces rozpaczy i wychodzenia z niego dzieli się na następujące etapy: poczucie zagrożenia - narastanie rozpaczy; lęk; budowanie nadziei - przezwyciężanie lęku; zawstydzenie; przezwyciężenie zawstydzenia; ból; smutek; utrata celu życia; obrona przed utratą celu życia; wygasanie motywów samoobrony (M. Gogacz 1985a, s. 113-128.).

W procesie rozpaczy przeanalizowanym i opisanym przez M. Gogacza ujawnia się rola, wywodzącej się z klasycznej antropologii, metanoi. Metanoia to zmiana sposobu myślenia i postępowania. Odpowiada ona „oczyszczeniu”, o którym pisze T. Rudowski (2005, s. 17). Człowiek zagrożony lękiem, cierpieniem, rozpaczą powinien przestawić swoje uczucia i intelekt na inny tor, na którym można odnaleźć dobro, miłość, nadzieję. Lęk to relacja, posiadająca przedmiot i kres. Człowiek jest kresem relacji lęku. Jego podmiotem jest wydarzenie, które lęk wywołuje. Oznacza to, że owo wydarzenie nie jest samodzielnym bytem, który determinuje ludzkie działanie, jak chcieliby przedstawiciele filozofii neoplatońskiej. Gdyby lęk i rozpacz były elementem bytowym człowieka, wówczas musiałyby konstytuować człowieka, co nie jest zgodne z potocznym doświadczeniem szczęścia, oraz jego pragnieniem (W. Tatarkiewicz, 1965). Ponadto stany emocjonalne nie zmieniają struktury bytu ludzkiego w znaczeniu metafizycznym (M. Krasnodębski, 2004). Dlatego „lęku nie wolno dotykać (...). Lęk należy niszczyć poprzez jego wcielenia, którymi są podejrzenia, przypuszczenia, zazdrość, popłoch, panika” (M. Gogacz 1985a, s. 116).

Jako remedium T. Rudowski proponuje więc otwarcie się na prawdę, dobro i piękno, a tym samym na samego człowieka w jego indywidualnym i transcendentalnym wymiarze. „Arteterapia – czytamy – poszukuje wielu wartości, a szczególnie estetycznych. Bywa tak, że inne niż estetyczne wartości transcendują, są niejako ważniejsze od estetycznych. Ostatecznie jednak udana terapia przez sztukę (…) zawiera i prowadzi do prawdy, dobra i piękna. Dla uzdrowienia sytuacji trudnych istotne są zatem różne wartości, jednak zawsze twórcze w wyrazie jako naczelne, one bowiem mogą transcendować ku wartością estetycznym, moralnym i innym pozwalającym lepiej, właściwie funkcjonować jednostce w zbiorowości społecznej” (2007, s. 159). Więc uświadomienie sobie specyfiki duchowości człowieka, według Rudowskiego, wymaga prawdy, nadziei i miłości (tamże, s. 12). Wywołuje to wówczas w relacjach osobowych radość i szczęście, które są skutkiem powiązań osobowych.

Mimo, że propozycje obu autów wynikają z innych przedmiotów i metod badawczych, to wspólnym ich mianownikiem jest humanistyczny wymiar człowieczeństwa. Można wykazać na liczne rozbieżności stanowiska Gogacza i Rudowskiego, co nie zmienia ich ogólnych, humanistycznych założeń ich koncepcji ochrony osób. Jedną z takich kwestii jest określenie metafizyki.

Terminu „metafizyka” najprawdopodobniej po raz pierwszy użył Aleksandryjski bibliotekarz Andronikos z Rodos, podczas uporządkowywania dzieł Arystotelelesa (w I w. przed Ch.) w celu oznaczenia dzieł filozoficznych Stagiryty. Arystoteles dla swojej filozofii używał określania: filozofia bytu, filozofia pierwsza. Nie wyklucza się, że termin „metafizyka” używano znacznie wcześniej (G. Reale 1996, s. 395). W swojej redakcji Andronikos umieścił działa filozoficzne po fizyce, nadając im nazwę metafizyka, co po grecku brzmi: tá metá tá phisiká, czyli „rzeczy, które następują po rzeczach z zakresy fizyki”. Termin ten upowszechnił się w wiekach późniejszych i jest używany do dziś, często jednak błędnie. Przez metafizykę rozumie się coś nadprzyrodzonego, co nie podlega osądowi rozumu, lub coś, co wiąże się z emocjami lub przeżyciami, np. artystycznymi. Tymczasem metafizyka to nauka, która bada pierwsze zasady rzeczywistości, czyli o pryncypia. Nauka ta identyfikuje to, co pierwsze i podstawowe w rzeczywistości. Identyfikuje wewnętrzne i zewnętrzne pryncypia bytu, tzn. pierwsze i podstawowe powody tego, że byt jest, że po prostu istnieje i czym jest, że posiada istotę. Przedmiot metafizyki, którym jest byt wyznacza metody badawcze takie jak: odróżnianie bytu od niebytu, przyczyn od skutków, tego, co istotne, od tego co drugorzędne, wewnętrznych pryncypiów bytu od ich zewnętrznych przyczyn (M. Gogacz 1987, s. 163). Dlatego nie można mówić o uczuciach metafizycznych, co ma miejsce w twórczości T. Rudowskiego (2007, s. 57). Najwyżej można przyjąć, że istnieją uczucia estetyczne, które niosą określone wartości i treści.

 

5.      Wnioski i perspektywy badawcze

Wydaje się, że edukacja i terapia plastyczna T. Rudowskiego są formą ochrony osób i jako takie odpowiadają etyce chronienia osób M. Gogacza. Stąd nie bezpodstawne jest doszukiwanie się zbieżności u obu autorów. Wspólnym mianownikiem ich ujęć jest troska o osobę i jej relacje, co nazywa się humanizmem.

Humanizm to nie tylko Renesans, erudycja i elokwencja. Humanizm to także sposób na codzienne życie. Pod warunkiem, że będzie ono przeniknięte osobowymi relacjami. Stąd humanizm wyraża się w życiu wewnętrznym człowieka, w jego wychowaniu intelektu i woli oraz osobowych relacjach, które człowiek podejmuje i które chroni. Na zakończenie można dopowiedzieć, że relacje osobowe łączą ludzi w ten sposób, że udostępniają się oni sobie wzajemnie. Gdy te połączenia trwają spowodowane poznaniem i decyzją, wówczas powstają i utrwalają się wspólnoty (rodzina, społeczeństwo, naród, państwo). Trzeba zabiegać o to, by trwały relacje osobowe, naturalne środowisko człowieka. Zabieganie o trwałość relacji jest humanizmem i przebywaniem w nim, w takiej więc kulturze, która służy człowiekowi, prawdzie, dobru, miłości. Aby być w takiej kulturze i o nią zabiegać, należy ukształtować myślenie i ukierunkować decyzje, by kierowały się do człowieka, a nie do ideałów, teorii, wzorców. By nastąpiła scalona prawdą i dobrem zgodność myślenia, by celem człowieka był drugi człowiek, który uobecnia się osobom przez miłość, otwartość i zaufanie. By trwała wspólnota osób, coraz pełniej ujawniając człowieczeństwo ludzi, w którym spotkanie się osób jest celem godnym człowieka, prawdziwym i dobrym sensem życia (M. Gogacz, 1985b, s. 147).

Podtrzymaniu wartości i ochronie osób służy więc metanoia. Metanoia oznacza zmianę sposobu myślenia i postępowania, wybór tego, co właściwe, a odrzucenie tego, co złe i fałszywe. Metanoia ma doniosłe znaczenie w wychowaniu. Wskazuje na rolę zaufania, otwartości, życzliwości, dobra, nadziei oraz samej osoby – jej doniosłości. W ten sposób wpływa też na współczesną kulturę, w której można zaobserwować negację osoby, jej zdrowia i życia. Metanoia, wprowadzając takie myślenie, chroni relacje osobowe i osoby, utrwala humanizm, który jest zabieganiem o to, by trwały relacje osobowe. Powoduje, że tworzone przez człowieka wytwory, przejawiające nasze rozumienia, decyzje, uczucia i przeżycia, powodują ochronę samego człowieka, i jego piękna. Tej zmianie człowieka na pewno może służyć arteterapia Tomasza Rudowskiego.

Zatem zarówno M. Gogacz, jak i T. Rudowski stawiają przed współczesnym człowiekiem zadanie, by poznał samego siebie. Jest to konieczne by człowiek odnalazł w sobie pełnie człowieczeństwa i w niej uczestniczył.

 

 

BIBLIOGRAFIA

 

Ajdukiewicz K. (2004), Zagadnienia i kierunki w filozofii, wstęp J. Woleński, Kęty - Warszawa.

Andrzejuk A. (1998), Zagadnienie etyki zawodowej, red. Warszawa.

Andrzejuk A. (2000), Prawda o dobru. Problem filozoficznych podstaw etyki tomistycznej, Warszawa

Andrzejuk A. (2007), Uczucia i sprawności, Warszawa.

Gałecki J. (1962), Problematyka estetyki. Przedmiot i metoda, Kraków.

Gogacz M. (1983), Filozoficzne rozważania o rozpaczy i nadziei, w: „Studia Philosophiae Christianae”, 19 /2, s. 151-182.

Gogacz M. (1985a), Ciemna noc miłości, Warszawa.

Gogacz M. (1985b), Człowiek i jego relacje, Warszawa.

Gogacz M. (1987), Elementarz metafizyki, Warszawa.

Gogacz M. (1991), Ku etyce chronienia osób. Wokół podstaw etyki, Warszawa.

Gogacz M. (1993) Okruszyny, Niepokalanów.

Gogacz M. (1995a), Etyka chronienia osób, Warszawa.

Gogacz M. (1995b), Nie aksjologia, lecz filozofia człowieka, „Roczniki Pedagogiczne”, t. 17, s. 31-39.

Gogacz M. (1999), Etyka i medycyna, Warszawa.

Ingarden R. (1970), Studia z estetyki, t. 3, Warszawa.

Ingarden R. (1973), Książeczka o człowieku, Kraków.

Ingarden R. (1976)R.. R. . Ingardena (zob. 1995),w Warszawie, O poznaniu dzieła literackiego, Warszawa.

Jaeger W. (2001), Paideia. Formowanie człowieka greckiego, tłum. M. Plezia i H. Bednarek, Warszawa.

Kamiński S. (1989), Jak filozofować? Lublin.

Kant (1964), Krytyka władzy sądzenia, tłum. J. Gałecki, Warszawa.

Krasnodębski M. (2004), Dusza i ciało, Warszawa.

Krasnodębski M. (2005), Antropologia i etyka podstawą filozofii wychowania, „Pedagogika społeczna”, 3/2005, s. 7-29.

Krasnodębski M. (2006), O realistyczną filozofię wychowania. Idealizm i realizm punktem wyjścia w pedagogice, „Studia Philosophiae Christianae”, 42/ 2, s. 45-64.

Krasnodębski M. (2008), Formowanie doskonałego człowieka w filozofii wychowania Sokratesa i Platona, w przekazane do druku.

Ossowska M. (1947), Podstawy nauki o moralności, Warszawa.

Reale G. (1996), Historia filozofii greckiej, tłum. E. I. Zieliński, t. 2, Lublin.

Rudowski T. (1988), Badania nad czynnikami intelektualnymi warunkującymi kształcenie plastyczne, Warszawa.

Rudowski T. (1994),Warszawa. () UL, 23 (1980), nr  Wyznaczniki uzdolnień plastycznych nauczycieli i uczniów, Warszawa.

Rudowski T. (2001), Wybrane zagadnienia współczesnej edukacji plastycznej, Warszawa.

Rudowski T. (2004), O percepcję dzieła plastycznego, Warszawa.

Rudowski T. (2005), Czego obawiają się studenci? Identyfikowanie zagrożeń z pomocą introspekcji pytaniowej i działań plastycznych, Warszawa.

Rudowski T. (2007), Arteterapia – inspiracje i wartości, Warszawa.

Sobczak S. (2000), Celowość wychowania, Warszawa.

Stankiewicz T., Wolność jako istotna kategoria „filozofii spotkania” Antoniego Kępińskiego, rozprawa doktorska, msp, Biblioteka UKSW, Warszawa 2007.

Stępień A. B. (1980), Z problematyki doświadczenia wartości, „Zeszyty Naukowe KUL”, 23/ 1 (89).

Tatarkiewicz W. (1965), O szczęściu, Warszawa.

Tatarkiewicz W. (1975), Dzieje sześciu pojęć, Warszawa.

Wojcieszek K. A. (2005), Na początku była rozpacz… Antropologiczne podstawy profilaktyki, Kraków.

 

 

© Mikołaj Krasnodębski 2008

e-mail: mikrasnodebski@tlen.pl

 

 

 

 


 


[1] Niejednokrotnie zdarza się, że zbrodniarze tłumaczą swoje postępowanie nakazem sumienia. Okazuje się bowiem, że sumienie może być źle ukształtowane poprzez wpływ kultury, w której człowiek żyje. Kultura może przyzwalać na działania złe w sensie moralnym. Podejmujący działanie moralne może kierować się błędnymi przestankami, które w konsekwencji zaprowadzą go do błędnych wniosków.

 
  Jesteś: 70864 odwiedzający  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=