Publikacje Mikołaja Krasnodębskiego
  Wątki filozoficzne w twórczości Barbary Falkowskiej
 




Mikołaj Krasnodębski

 

 

 

WĄTKI FILOZOFICZNE W TWÓRCZOŚCI BARBARY FALKOWSKIEJ.

GLOSA DO KSIĄŻKI TKANINY (WARSZAWA 2008).

 

 

W twórczości artystycznej Pani Barbary Falkowskiej nie przypadkowo są obecne wątki o charakterze filozoficznym. Artystka uważa, że „najważniejszą wartość mają odpowiedzi na ważne pytania, dotyczące istnienia” (s. 48). W ten sposób Falkowska sięga do klasycznej humanistas, która za pośrednictwem Grecji i Rzymu, a następnie chrześcijaństwa sformowała podstawy europejskiej kultury. Poszukiwania dotyczące właśnie istnienia są typowe dla niemal całej kultury klasycznej, a nawet pokartezjańskiej i współczesnej. W ten sposób twórczość B. Falkowskiej jest wpisany w dialog na temat tego, jak rozumieć istnienie i egzystencję człowieka.

 

W historii idei często utożsamia się istnienie (esse) z egzystencją (existentia). Jednak zdaniem È. Gilsona utożsamienie to jest nieporozumieniem, które wyraża się według francuskiego mediewisty „pokusą niewłaściwego tłumaczenia” wielu tekstów filozoficznych. Termin existere lub raczej exisistere (składające się z ex i sisto) oznacza „znajdować się wśród [rzeczy]. Tłumaczenie tego terminu jako istnienie jest uwarunkowane historycznie, mianowicie w XVII w. niektórzy autorzy tłumaczą „egzystencję” jako istnienie, które ujmują w perspektywie filozofii neoplatońskiej, gdzie „istnieć” to „być wśród”, „znajdować się tu i teraz”.

 

Wydaje się, że pracach B. Falkowskiej, które wpisują się w neoplatońskie rozważania na temat istnienia, można zastosować te dwa terminy. W sposób szczególny należy zauważyć następujące prace: Prześwity, Zamysł, Początek.

Gobelin pt. Prześwity przedstawia niemal akademicki wykład starożytnego platonizmu i neoplatonizmu. Sam tytuł pracy wprowadza nas do platońskiej jaskini, w której widzimy tylko odbitki tego, co doskonale. Dostrzegamy właśnie prześwity!

 

W neoplatońskim systemie emanacji zakłada się, że cała rzeczywistość emanuje z bytu najwyższego i najdoskonalszego – Jedni, przyjmując następnie kolejne, coraz to bardziej oddalone od doskonałości i poślednie szczeble w hierarchii bytów. Powrót do tego, co doskonałe jest możliwy tylko „wzwyż” i ma charakter: od tego, co niedoskonałe do „boskiej” Jedni. Powrót ów ma w neoplatonizmie moralny a nawet pedagogiczny wymiar, który jest związany ze zdobyciem, wypracowaniem pewnych sprawności intelektualno-moralnych.

 

Problematyka powrotu (reditus) jest właśnie obecna w twórczości Falkowskiej. Prześwity wydają się odtwarzać zawiłe stopnie emanacji i powrotu. Artystka, która nie zna dzieł Plotyna i Porfiliusza (co nie jest zarzutem) w swojej tkaninie doskonale zarysowała neoplatoński system postrzegania rzeczywistości. A nawet wyszła poza jego pogańską interpretację, świadomie lub nie kierując się do chrześcijańskiego neoplatonizmu, wpisując w gobelin symbole z greckiego alfabetu: „A” i „Ω”. Początek i Koniec – Stworzenie i Chrystus, niczym w poglądach Ph. Teilhard de Chardin są zanurzone w egzystencji człowieka i jego istnieniu. W ten sposób Falkowska wkracza w konkretną egzystencję człowieka, wyznaczoną przez doświadczenie cierpienia, niepewności, samotności.

 

W moim subiektywnym odczuciu tkanina ta jest właśnie osobistym doświadczeniem Artystki, która utrwaliła i dyskretnie przekazała odbiorcy „dzieje” swoich intelektualnych, moralnych i religijnych poszukiwań. Ich skutkiem są właśnie owe prześwity, które stanowią odsłonę tego, co zdaniem Barbary Falkowskiej jawi się jako PRAWDA.

 

Artystka stawia pytania, często trudne pytania, ale nie daje na nie odpowiedzi. Niczym Platon uznaje, że ważniejsze są intelektualne poszukiwanie, niż wnioski. Jakże jest to cenna postawa! Polega ona na tym, że odczytuje się KSIĘGĘ NATURY i „milcząco” wyczytane treści odnosi się do KULTURY. Jednak z tego powodu, że jak mawiał Heraklit z Efezu – „natura lubi się ukrywać”, Falkowska słusznie zmaga się wciąż z poznaniem prześwitów…  

 

Neoplatonizm nie tylko pogański, ale i chrześcijański powiela niniejszy schemat emanacji i powrotu. Stąd zainteresowania i fascynacja Artystki poglądami św. Augustyna. Biskup z Hippony pisze w swoich Wyznaniach, że niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie ono w Bogu. Falkowska podążając za Augustynem uznaje, że sztuka jest właśnie takim nieustannym poszukiwaniem prawdy, również tej najwyższej – Objawionej w odwiecznym Logosie.

 

Wertykalne pasy, które przecinają gobelin, wyznaczają stopnie gradacji i kolejne etapy w neoplatońskiej „drabinie” rzeczywistości. Są prześwitami, które dostrzega ludzki rozum, w procesualnym i gradualistycznym świece. Są one również obrazem rzeczywistości, która osiągnęła poszukująca, świadomość…

 

Początek to nie tylko arystotelesowska forma i materia, ale wzajemne przenikanie się, doświadczanie. Jest to doświadczenie, które zachodzi nie tylko w świadomości Artystki. Sztuka Falkowskiej sytuuje odbiorcę pomiędzy niebem a ziemią, sacrum i profanum. Jest to „zapis” nie tylko intelektualnej kontemplacji Artystki, ale również jej osobistego doświadczenia.

 

Początek jest zaś „zapisem” poszukiwanie pradawnego archei bytu– czyli zasady, która konstytuuje rzeczywistość. Presokratycy wskazywali na wodę, ogień, powietrze, apeiron, atomy, etc., jako na zasady rzeczywistości. B. Falkowska uwzględnia propozycję starożytnych Greków, ale wiąże te zasady za pomocą właściwej sobie metody, która wykracza poza klasyczną logikę. W swojej metodzie wprowadza pewnego rodzaju nieokreśloność i niepewność, które konstytuują ludzką egzystencję. Artystka nie zadowala się prostymi i utartymi przez tradycję odpowiedziami. Twórczo poszukuje i inspiruje. Nie podaje jednak gotowych rozwiązań, ale niczym Sokrates zachęca do podjęcia intelektualnego dyskursu.

Dlatego dzieła Pani Falkowskiej niczym sokratejska dialektyka, stawiają sobie za zadanie przebudzenie duszy odbiorcy, jej metanoię. Metanoia w kulturze antycznej oznaczała zmianę sposobu myślenia i postępowania. W takiej też formie została zasymilowana przez myśl chrześcijańską.

 

Nie można więc nie zgodzić się z opinią Jacka Sempolińskiego, że Artystka jest „badaczem esencji” (s. 71). Z tego właśnie powodu w jej twórczości można doszukiwać się filozoficznych przedzałożeń, które są rezultatem poszukiwań Falkowskiej. Prowadzą one nie tylko do katharsis, ale i do metanoi.

 

Na zakończenie można jedynie polecić twórczość Pani Barbary Falkowskiej. Jej dzieła to nie tylko „księga”, w której zapisane są zmagania się z egzystencją i istnieniem. To także terapeutyczne oczyszczenie duszy, które jest niezbędne dla rzetelnego myślenia. Dlatego należy w tym miejscu podziękować Barbarze Falkowskiej za jej przesłanie, którą jest zachęta do metanoi.

 

 

Untergriesbach 15.08.2008

 

 
  Jesteś: 71627 odwiedzający  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=